Metoda “na nowicjusza” ściągania bana na domenę w Google

Pomyślałem sobie “zobaczymy jak google teraz reaguje na zasypywanie syfem”. Została zarejestrowana nowa domena regionalna, na niej zainstalowany WordPress i porzucony nawet z wpisem “Hello wordl!” i domyślną templatką.

Potem kolejna kwestia, trzeba pozyskać masowo sporo linków ładnie mówiąc nie najlepszej jakości… Pogrzebałem na dysku i znalazła się lista do ScrapeBox’a z 160 tys. urli. Będzie idealna! Lecimy po wszystkim. W związku z tym, że to głównie linki nofollow to dodamy jeszcze same frazy typu exact match. Wybrałem około 6 exact’ów i dorzuciłem trochę na szybko wpisanych “czytaj dalej”, “zobacz więcej” itd. Rozpocząłem dodawanie komentarzy ScrapeBox’em. Oczywiści na jeden raz. Zostawiłem ScrapeBox’a niech działa! Następnego dnia rano sprawdzam efekty, tutaj miłe zaskoczenie. 90 tys. skutecznie dodanych. Jak na listę mającą już kilka miesięcy byłem zadowolony z efektu.

Po kilku dniach widać efekty w MajesticSeo – wzrost od 0 do prawie 85 tys. urli.

Domena pojawiła się wynikach na frazę “działki [słowo] rekreacyjne nad morzem”. Jak na zero treści i zasypanie syfem, jakieś efekty widać.

wyniki2

Żeby szczęście nie trwało zbyt długo musiały pojawić się zera… Czyli domena wyleciała daleko daleko… Co ciekawe, wyleciała też z indeksu. Czyli Googlarze już ją dopadli! Ja cieszę się jeszcze bardziej, bo eksperyment zaczyna nabierać kolorów 🙂

Może przyszło jakieś powiadomienie od G… Założyłem nowe konto Google i dodałem stronę do Narzędzi dla Webmasterów. Tam już na mnie czekało powiadomienie o działaniach ręcznych “Wykryliśmy wzorzec sztucznych lub nienaturalnych linków prowadzących do Twojej witryny”. Wielkiego odkrycia to nie dokonaliście, widać to na pierwszy rzut oka. Teraz podstawowe pytanie, jak by zgłosić wniosek o ponowne rozpatrzenie… Pomyślałem wypróbuję metodę “na nowicjusza”.

Co zrobiłem?

1. Analiza linków.

Pierwsze co, pobrałem z Ahrefs.com linki prowadzące do witryny. Tam było ich tylko nieco ponad 9 tys., następnie wrzuciłem je do analizy w SiteCondition.com. Jest gotowy raport. W związku z tym, że chciałem się pozbyć jak najmniejszej ilości linków wybrałem aby do disavow dał tylko te o jakości poniżej 65.

Teraz odwieczne pytanie, zgłaszać czy nie zgłaszać disavow. Sprawdziłem co jest pod kilkunastoma adresami. W komentarzach króluje viagra i porno, a są ich setki do każdego z postów. Jako, że jestem przeciwnikiem zgłaszania disavow robiłem to trzeci raz w życiu. Poszło 216 adresów url.

2. Treść na stronie.

Umieściłem ładną templatkę, pasującą do tematyki nieruchomości – działek. Zrobiłem mapę strony, zoptymalizowałem title i description. Pora na unikalną treść. Teraz przydały się ukończone studia na specjalności inwestycje i nieruchomości 😉 Chwila moment i unikalny i dobrej jakości tekst na 2000 znaków jest gotowy. Dodałem jeszcze kilka fikcyjnych zdań o autorze i umieściłem to jako tekst w sitebarze.

3. Pora na ostateczne starcie!

Pozostaje już tylko zgłosić wniosek w Narzędziach dla Webmasterów o ponowne rozpatrzenie. Tutaj zaczyna się metoda “na nowicjusza”.

Piszę o tym, że chciałem zacząć prowadzić blog z autorskimi artykułami o inwestowaniu w nieruchomości. Dodałem, że nie pozyskiwałem, żadnych linków i bo tylko zdążyłem zainstalować WordPressa. Dodałem, że już udało mi się wystartować i umieścić szablon strony i pierwszy wpis, ale znajomi powiedzieli, że domeny nie ma w google. Dodatkowo wspomniałem o tym, że znajomy pomógł mi odnaleźć trochę linków do strony i wszystkie je, żeby mieć pewność dodałem do disavow, bo przeczytałem, że najlepiej jest tak zrobić. Na pomoc prośba o pomoc i jakieś wskazówki, bo nie wiem co jeszcze mogę zrobić.

Efekty:

Mija 5 dni od zgłoszenia i ręczne działania zostają zdjęte, a strona znowu pojawia się na 88 miejscu na monitorowaną frazę.

Ciekawe jak będzie się dalej zachowywać…